Operation Scorpion
Strzelanka
Widok FPP (ang. First Person Perspective) jednak cały obraz pozostaje statyczny a my kierujemy celownikiem broni, strzelając do wrażych żołnierzy, jeepów i helikopterów.
Gra rozgrywa się na mapie obozu, gdy wejdziemy w zasięg oddziału przeciwnika widok przełącza się na FPP.

Fabuła:

W pewnym kraju Ameryki Południowej lokalny baron narkotykowy porwał ważnych zakładników, obywateli USA. Stany zjednoczone nie mogą oficjalnie wysłać armii by ich odbić. Dlatego wyznaczyły dużą nagrodę dla tego, kto zrobi to za nich. Jako wieloletni najemnik i człowiek bez skrupułów postanawiasz krwawo zdobyć tę kasę by zapewnić sobie spokojną emeryturę.


Ciekawostki:

- Można ominąć posterunek broniący drogi przeprawaijąc się przez pole minowe. Na każdym puncie pola minowego mamy 50% szans że nasza przygoda zakończy się raptownie. Najkrótsza droga przez pole minowe to dwa piksele, więc mamy 1/4 szansy że nam się uda (matematycznie: 50%*50%=25%)

- Wewnątrz obozu można od razu uwolnić zakładników lub wcześniej zaatakować koszary, lotnisko i park maszynowy. Mimo iż w drugim przypadku staczamy więcej bitew jest on łatwiejszy, ponieważ częściej toczymy walkę z jednym typem przeciwników i podczas decydującej bitwy przeciwnik nie może już wezwać posiłków z pozostałych części bazy.

- Ed: Wydawało by się że inspiracją do stworzenia gry był "Operation Wolf" i jest to częściowo prawda - jednak nie widziałem tej gry, jedynie jej opis w czasopiśmie, dlatego nawet mi nie przyszło do głowy, że w OW jest skrolowany ekran. Natomiast prawdziwą inspiracją była gra "Cabal", którą widziałem na automatach. Z niej wzięte jest burzenie budynków (tu jednego na planszę). Oczywiście gra jest dużo prostsza od wymienionych powyżej i mniej dynamiczna.

- Ed: Jako że zawsze byłem fanem kanapowych multiplayer'ów po jakimś czasie zrobiłem modyfikację tej gry w luźniejszej formie, ale na dwie osoby. Wymyśliłem sobie nazwę "Operacja świetlista żaba" (Operation Lightfrog) wyrzuciłem mechanizm granatów a zamiast nich dodałem nowy celowniczek sterowany drugim dźojstikiem. Ten drugi celownik ruszał się o wiele wolniej i strzelał pociskami, które poprzednio były granatami. Można już było grać we dwóch, albo jeśli ktoś chciał poćwiczyć podzielność uwagi i koordynację, to mógł przykleić dwa dźojstiki do stołu i poczuć się jak Grigorij w Czterech pancernych i psie.