< <

Alien Frontier


... .

Była to gra, która w zamyśle miała łączyć w sobie elementy różnych gatunków - od strzelaniny 2d poprzez pseudo-symulator do wątku ekonomicznego. Alien Frontier doczekał się jednak tylko wstępnej wersji testowej.

Walka w przestrzeni kosmicznej lub na orbitach planet przypominała tą z The Last Star Fighter z Atari 65xe. Różni wrogowie wymagali użycia innej taktyki i broni. Trafienie zwinnych myśliwców bronią plazmową graniczyło z cudem, choć jesli się udało myśliwiec był zniszczony. Szybka broń laserowa nie była w stanie rozładować osłon wielkich statków czy stacji orbitalnych. Niektórzy przeciwnicy byli praktycznie nie do zniszczenia, szczególnie w początkowej fazie gry gdy statek gracza był jeszcze zbyt słaby. Na takie kolosy istniał też alternatywny sposób zniszczenia - można było dokonać abordażu i jesli graczowi nie było straszne przbijanie się przez pokłady statku pełne wrogów to mógł uszkodzić rekator, zamontowac w nim ładunki i uciec.

Mapa sektoru galaktyki. Okręg oznacza zasięg statku. Słabsze, nierozbudowane statki miały bardzo niewielki zasięg - w początkowej fazie gry nie było szans na dotarcie do wrogiego Imperium, nie mówiąc już o sektorach niezbadanych gdzie mozna było szukac śladów obcych cywilizacji (lub stać się ich łupem). Początkowe ograniczenie zasięgu chroniło gracza przed starciem z wrogimi jednostkami militarnymi, gdzie szanse miałby jak w ataku samochodem osobowym na czołgi. Sytuacja polityczna wyglądała nastepująco: największe dwie siły w znanej częsci galaktyki to Unia i Imperium, aktualnie w stanie wojny. Oprócz nich jest dużo wolnych kolonii i jedno niewielkie Królestwo. Kolonie walczą o przetrwanie i nie są zjednoczone. Nie tworzą żadnej zorganizowanej siły militarnej. Królestwo jest niewielkie, wyizolowane i pozbawione znaczenia na arenie międzygwiezdnej.
Mapa układu planetarnego. W kazdym układzie było kilka planet, które mogły mieć księżyce. W centrum układu znajdowało się słońce, lub słońca, na których orbitę też można było wejsć. Oczywiście pozostawanie na orbicie słońca szybko kończyło się stopieniem statku (czas zalezał od temperatury słońca i możliwości statku). Po co więc orbitować wokół słońca? Posiadając odpowiednie urządzenia (niestety zajmujące dużo miejsca) można było naładować tarcze i przechwytywać paliwo z górnych warstw atmosfery. Mimo iż operacja była ryzykowna, to przy eksploracji niezbadanych układów wręcz niezbędna - brak "stacji benzynowych" czyli zamieszkałych planet i stacji orbitalnych gdzie można byłoby kupić zaopatrzenie.

Dokując w stacji kosmicznej przechodziło się w tryb widoku z góry. Na stacjach można handlować kilkunastoma towarami. Niektóre z nich są zabronione w Uni jak i w Imperium (np. narkotyki, lub broń w Unii). Niezalezne kolonie nie mają takich ograniczeń. Zabranie ze sobą broni na stacji Unii już jest przyczyną problemów. Na stacji można również zapłacić mandaty lub oclić towar (można też próbować dokonać zrzutu towaru z orbity bez oclenia, oczywiście proceder jest karalny, gdy wykryje go policja) Dokonać można też napray statku, wymienić statek, dokupić moduły i urządzenia rozszerzajace mozliwości statku. Także posłuchać plotek w pub'ach, lub wymienić walutę (w grze występowały 4 waluty: najsilniejsze: waluta Unii i Imperium, oraz słabsze: Waluta Wolnych Kolonii i Królestwa) spekulacja walutami mogła tez być zródłem zysku, lub.. przynosić straty. Dodatkową komplikacją było to, że w Unii waluta Imperium była nielegalna a w Imperium waluta Unii.
Dzięki eksploracji niezbadanych układów i plondrowaniu statków można było zdobyć artefakty obcej cywilizacji. Zdobywanie ich podnosiło ogólny poziom wiedzy ludzkości, przez co dostępna była coraz bardziej zaawansowana broń. Zniszczona stacja orbitalna opadała w atmosferę dając trohę czasu na eksplorację. Oczywiście nie jest to bezpieczne zajęcie. Aby mniej ryzykować w późniejszych fazach gry moża było zdobyć robota, którym zdalnie sterując można dokonać ekploracji bez obawy o utratę życia (co skutkowało końcem gry). Robot był jednak mniej zwinny niz człowiek. Posiadając przenośną bombę atomową podczas abordażu wystarczyło ja gdziekolwiek zamontować by zniszczyć stację, nie trzeba było się zagłębiac do pilnie strzeżonego reaktora. Jednak bomba atomowa nie była najsilniejeszą bronią reczną. Praktycznie nie do zdobycia, oparte na zaawansowanej technologi obcych działko antymaterii potrafiło jednym strzałem wywołac atomową reakcję łańcuhową niszczącą jakąkolwiek materię. Żadna stacja orbitalna nie była w stanie się temu oprzeć. Tą bronią można było nawet zniszczyć całą planetę.